18 lutego 2015

Barcelona Last Minute

Uważam, że spontaniczne, nieplanowane wycieczki i wypady są najbardziej udane i na długo zapadają w pamięć. Taki właśnie był kilkudniowy wyjazd do Barcelony nieco ponad 6 lat temu. Robiłam akurat kapitalny remont mieszkania. Nie własnymi rękoma oczywiście. Zgranie prac głównej ekipy budowlanej z hydraulikiem, elektrykiem i fachowcem od ogrzewania, wymagało codziennego przesiadywania "na budowie" a i tak scenek rodem z Alternatywy 4 nie udało się uniknąć.
- Kierowniczkooo.. to kujemy czy nie kujemy?
- Kujemy, kujemy panie Janku.
- Na wzmocnie by się zdało wpierw..
- Będzie na wzmocnienie, tylko zróbcie mi najpierw to okienko - chodziło o wykucie półowalnego otworu w ścianie między ciemną kuchnią a salonem, aby ją doświetlić; miejsce to miało również pełnić funkcje powiedzmy barowe; wszystko było opisane w planie i wyrysowane na ścianie.
Przychodzę na drugi dzień i co widzę? Na wysokości metra od podłogi otwór o rozmiarach okienka piwnicznego a cała ekipa zastanawia się, czy nie zamontować mi okiennic gratis... !!!




Kiedy pojawiła się więc propozycja dołączenia do grupy jadącej do Barcelony na targi z bardzo "egzotycznej" dla mnie branży, natychmiast się zgodziłam. A remont..? Najwyżej pan Janek zrobi mi Gaudiego w mieszkaniu..



Pogoda w Barcelonie była idealna jak na koniec października, temperatura między 15 a 20 stopni, dosyć słonecznie. Moja grupa spędzała całe dnie w salonach wystawienniczych i na biznesowych spotkaniach a ja spokojnie zwiedzałam miasto.



Nasz hotel znajdował się tuż przy La Rambla, bardzo długiej ulicy - deptaku w centrum miasta, który zaczyna się przy placu Catalunya i prowadzi do pomnika Kolumba na nabrzeżu portowym.



To właśnie tam spędzałam długie godziny, spacerując po La Rambla i oglądając luksusowe jachty w porcie.












Jeden dzień przeznaczyłam na oglądanie miasta z odkrytego autobusu turystycznego. Pamiętam, że trasy były rozległe, nawet kilkugodzinne. Można było wysiąść w miejscu, które chciało się zobaczyć a potem złapać kolejny autobus w ramach tego samego biletu.









Lokalna kuchnia nie bardzo mi smakowała. Produkty z tego targu trzymały mnie przy życiu..:)





Oceanarium wywarło na mnie ogromne wrażenie. To, które widziałam kiedyś w Międzyzdrojach, wydało się niewielką miniaturką.

Najwięcej emocji wzbudził oczywiście 80 metrowy szklany tunel z ruchomym chodnikiem. Niestety nie zachowały się prawie żadne fotografie z tego miejsca.

Poniżej Casa Mila zwana "Kamieniołomem" autorstwa Antoniego Gaudiego oraz kościół Sagrada Familia, którego budowa ciągle trwa od 1882r.


























Niestety zabrakło czasu aby zobaczyć Park Guell z innymi fantastycznymi budowlami Gaudiego.



Ucieszyłam się niezmiernie, kiedy kilka dni temu odnalazłam część zdjęć z tej wycieczki, bo to właśnie Barcelona była pierwszym miejscem, które odwiedziłam razem z córką.
Pisałam o tym tutaj.
Jestem pewna, że do Barcelony wybierzemy się jeszcze raz. Ale tym razem Amelia nie będzie miała wszystkiego za free:)


2 komentarze:

  1. Barcelona jest cudna! Byłam raz, nie zdążyłam wszystkiego zwiedzić, więc wybrałam się raz jeszcze i nadal mam mnóstwo miejsc do zobaczenia, więc może kiedyś pojadę po raz trzeci. Tyle tam wspaniałości! :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, jeden raz to zdecydowania za mało.

      Usuń