3 lutego 2015

W poszukiwaniu zimy

Zimowa fontanna w Parku Szczytnickim we Wrocławiu

Zaryzykuje i powiem, że kocham Zimę! 

Tu, we Wrocławiu na Dolnym Śląsku, śnieg padał ze dwa razy i po 3 godzinach stopniał. Nie było chlapy ani ślizgawicy. Temperatura, póki co, spadała czasami do przyzwoitego poziomu -6. W ciągu dnia mamy średnio +5 i przeważnie słonecznie, bez większych wiatrów, czy deszczu. 

To moja pierwsza zima w tym regionie i rozpisuje się z takimi detali o pogodzie, bo ciągle mam w pamięci zimy na Pomorzu Zachodnim, gdzie "zimowałam" jeszcze rok temu. 

Grudzień 2014r. Stargard
na Pomorzu
Zima na Pomorzu jest długa, szara, deszczowa i bezsłoneczna. Słońce znika na całe tygodnie a deszcz potrafi padać non-stop przez kilka dni. Na przełomie roku często mocno wieje. Brak słońca, wilgoć, uczucie chłodu powodują, że w początkach lutego, ludzie "jadą na oparach" i umęczonym wzrokiem wypatrują wiosny.
Nie wspominam o anomaliach typu mróz i śnieg, bo te zdarzają się od czasu do czasu w różnych rejonach kraju.
Tak więc zima, jaką na razie funduje mi Wrocław, cieszy mnie bardzo. 
Ale moje dziecko nie bardzo. Szukając zimy we Wrocławiu, natrafiłyśmy tylko na śnieżną hałdę przy sztucznym lodowisku obok Hali Stulecia. 
Styczeń 2015r. Wrocław

W planach nie było wyjazdu w góry, gdzie prawdziwy śnieg byłby zapewniony, tylko na Pomorze Zachodnie z powodu pewnego wydarzenia, o którym niedługo napisze.
Jadąc tam, miałam cichą nadzieję, że może tym razem nie będzie tak lało, jak w grudniu. 
Następnego dnia po przyjeździe, zaskoczone odkryłyśmy, że za oknem jest biało! Śnieg padał w porywach intensywnie do końca dnia jak i w nocy. 
Kolejny dzień przywitał nas prawdziwie zimowym krajobrazem, przebłyskami słońca oraz idealną temperaturą w okolicach -1. 
Taką zimę to ja lubię:)
Sanki zostały wypróbowane ale jak wiadomo, jest to pojazd niemechaniczny, sam nie pojedzie. W pobliżu nie było niestety żadnego "osiołka", który pociągnąłby takie dwie urocze księżniczki..:) Na spacer do parku wybrałyśmy się pieszo.


Stargard Szczeciński, styczeń 2015r.
Park Chrobrego, w tle Baszta Morze Czerwone
 Później Amelia przypomniała sobie, że ze śniegu można robić śnieżki i rzucać nimi do celu albo w drugą osobę. Ta "druga osoba" skupiła się na robieniu uników i obronie swoich czterech liter. 
Ale pod koniec bitwy też zdobyła 2 punkty:)




Punktem kulminacyjnym tego zimowego dnia było lepienie bałwana. 
Miejsce zostało starannie wybrane, żeby bałwan miał ładne widoki i był bezpieczny. 
W trakcie intensywnej pracy nad nadawaniem śnieżnym kulom odpowiedniego kształtu, Amelia wybrała imię  dla swojego dzieła - Śnieguś.


Śnieguś otrzymał w prezencie parę rękawiczek od różnych par oraz Ameliowy stary szalik i czapeczkę. Różowe jak widać. Potem odprawiłyśmy rytualne tańce i śpiewy wokół Śniegusia, żeby stał jak najdłużej i szybko się nie roztopił.




Przy pożegnaniu z bałwanem w Amelii odezwała się prawdziwa kobieta..
Stwierdziła, że te "różości", to zupełnie jemu nie pasują, natomiast jej mogą się jeszcze przydać.. 
Biedny Śnieguś,  został pozostawiony na pastwę losu tylko w rękawiczkach nie od pary:)



W drodze do domu, było jeszcze "pękanie" lodu na kałuży i oczywiście pojawił się temat zimowej pamiątki. 
Amelia to rasowa kolekcjonerka wspomnień - rzeczy, które przypominają jej gdzie była, co robiła i w jakich okolicznościach nabyła dane "wspomnienie".



Wspomnieniem tego pięknego, wspaniale spędzonego zimowego dnia, jest ta kula śnieżna, która będzie leżakować w pustym zamrażalniku naszej lodówki. Do czasu, aż nie zapełni się on zupełnie innymi "wspomnieniami".


"Uwaga.. epoka lodowcowa nadchodzi!"


3 komentarze:

  1. przesympatyczna Amelia :) oby nie spotkało i oby nie była świadkiem zła tego świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Przynajmniej Amelia wie jak wygląda i co to jest ten śnieg, którego u nas nie ma:)

    OdpowiedzUsuń