27 czerwca 2015

Zamek na wodzie

Wojnowice to maleńka wieś położona 20 km na północny zachód od Wrocławia. 
Znajduje się tam jeden z nielicznych w Polsce zamków na wodzie.































Zamek został wybudowany w XIV wieku jako budowla obronna prawdopodobnie przez Johanna Skopp - rycerza, który ziemie wojnowickie otrzymał od cesarza Karola V.
Budowla została otoczona fosą, z lądem łączył ją pierwotnie zwodzony most.


W kolejnych stuleciach, wraz ze zmieniającymi się właścicielami, zamek również ulegał przeobrażeniom. 
Najpoważniejszą zmianę przeszedł w XVI wieku, kiedy to jego właścicielami byli kolejno wrocławski mieszczanin Mikołaj von Schebitz i Jakub Boner - przedstawiciel słynnej krakowsko-wrocławskiej rodziny bankierów. 
Jakub Boner dla swojej żony Lukrecji, przekształcił zamek w modną wówczas renesansową rezydencję. I właściwie w takiej formie zamek przetrwał do czasów II wojny światowej, podczas której uległ znacznym zniszczeniom.
Prace restauracyjne były wykonywane w latach 1961-1984 przez Pracownie Konserwacji Zabytków we Wrocławiu dla dzierżawcy - Stowarzyszenie Historyków Sztuki. 
Od 2014r. właścicielem zamku jest Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka - Jeziorańskiego we Wrocławiu.



W zamku znajduje się restauracja i kawiarnia, niewielki acz komfortowy hotel (6 pokoi) oraz kilka sal konferencyjnych. 
Oferta zawiera również organizacje różnego typu przyjęć, imprez okolicznościowych i firmowych.

Zamek otoczony jest przepięknym parkiem z nasadzeniami drzew i krzewów z przełomu XIX i XX wieku. 
Tuż obok mostu wjazdowego rośnie ogromna, stara lipa, której obwód przekracza 5 metrów.
Obok parkingu, z gęstwiny drzew i krzaków, wyłaniają się pozostałości dawnych budynków folwarcznych. 
Można sobie wyobrazić, jak to wszystko kiedyś wyglądało. 
Całość jest bardzo malownicza i wręcz romantyczna. 
Położenie zamku z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, sprzyja wyciszeniu i odpoczynkowi.
Przyjechaliśmy tam w środku tygodnia. 
Oprócz znudzonej obsługi - ani żywego ducha. 
Słychać było tylko śpiew ptaków i własne myśli.
Ten wszechogarniający spokój wywarł na mnie niesamowite wrażenie - jakbym przeniosła się do innej epoki, w której czas się zatrzymał, nie ma samochodów, dzwoniących tramwajów i wiecznie spieszących się ludzi. 
Podobno w weekendy i święta zamek ożywia się. 
Zjeżdżają tam ludzie spragnieni ciszy i piękna przyrody. 
Polecam.

Zdjęcia zostały wykonane telefonem komórkowym i nie oddają uroku tego miejsca.



2 komentarze:

  1. Ależ zdjęcia są piękne! Chciałbym móc takie robić moim telefonem. :) Zamek wygląda wspaniale. Szkoda, że nie można go zwiedzać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat w telefonie ma niewielkie możliwości..ale dziękuje:) Jeśli chodzi o zwiedzanie - zamek jest dosyć mały, parter można swobodnie obejrzeć. Co do reszty,nie wiem, zawsze można spróbować.

      Usuń