6 października 2015

Nasze małe Rio



Świebodzin to nieco ponad 20 tysięczne miasto w woj. lubuskim położone przy trasie S3. Miasteczko jakich wiele. Zagorzali fani Niemena mogą się w tym miejscu oburzyć - to przecież niemal że rodzinne miasto Czesława Niemena - tu została przesiedlona rodzina Wydrzyckich w 1958r. w ostatniej turze wysiedleń Polaków z Kresów Wschodnich. 
W 2009r. na świebodzińskim rynku stanęła ławeczka Niemena dla upamiętnienia rodzinnych powiązań artysty z miastem. 
O Świebodzinie zaczęło być głośno kilka lat temu z powodu budowy figury Jezusa Chrystusa. Sam pomysł a zwłaszcza jego finansowanie, okazały się wielce kontrowersyjne i były szeroko komentowane zarówno przez media jak i różnorakie grupy społeczne. 
Pomysłodawcą budowy pomnika był proboszcz parafii Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie ks. Sylwester Zawadzki. Prace zmierzające do wystawienia figury podobnej do tej z Rio de Janeiro rozpoczęły się w 2001r. od usypania 16,5 metrowego kopca z ziemi, gruzu i kamieni. Projekt figury wykonał Mirosław Patecki. Pierwsze elementy zamontowano w sierpniu 2007r. a całość ukończono w listopadzie 2010r. 

Wysokość pomnika wraz z kopcem wynosi 52,5 metra. Sama figura ma 36 metrów, w tym 3 metry mierzy pozłacana korona. 
Nasz Chrystus Król Wszechświata jest wyższy o 6 metrów od brazylijskiego Chrystusa Odkupiciela.
W 2011r. w Limie, stolicy Peru, wystawiono pomnik Chrystusa Pacyfiku, który pod względem wielkości przewyższą świebodzińską figurę o 1 metr.
To tyle jeśli chodzi o suche fakty i liczby.



Jadąc drogą S3 z Wrocławia w kierunku Szczecina, figura wyłania się w pewnym momencie dość niespodziewanie na łuku drogi. W tym miejscu pobocza nie są zalesiona, posąg stoi w szczerym polu na niewielkim wzniesieniu, co potęguje jego monumentalność.  



Z wysokości drogi, Świebodzin jest ledwo widoczny.
Widzimy tylko profil ogromnej, samotnej postaci z uniesionymi rękami, jakby w geście zapraszającym czy opiekuńczym. Nie było ze mną Amelii; jej komentarz zapewne byłby o wiele ciekawszy.



Jadąc dalej prosto, pomnik powoli zbliża się i odwraca do nas plecami. Widok niesamowity. 
Moje pierwsze skojarzenie - wygląda, jakby unosił się między chmurami.


  





Pogoda była bardzo dynamiczna. Popychane przez wiatr chmury, szalały na niebie, zmieniając swój kolor i zasłaniając słońce. Słońce, wydostawszy się z ich cienia, oślepiało swoim blaskiem jakby chciało nadrobić stracony czas. 
A Chrystus w tych blaskach i cieniach prezentował się malowniczo i majestatycznie. 



Na teren wokół figury prowadzi nowa droga z rondem imienia ks. Sylwestra Zawadzkiego. 
Główny inicjator zmarł w 2011r. po długiej chorobie w Wielkanocy Poniedziałek. 
Widać, że plac jest ciągle zagospodarowywany. Pojawiły się oznaczenia i parkingi. Po obu stronach figury ustawiono stacje drogi krzyżowej. 



Pod pomnik możemy wjechać samochodem albo wejść na pieszo. Można też wejść na kopiec, na którym stoi figura. U stóp Chrystusa urządzono punkt widokowy. Ja sobie podarowałam oglądanie panoramy Świebodzina. Mimo, że pogoda była bardzo ładna, pomnik stoi na otwartym terenie i jest tam dosyć wietrznie. 



Przysiadłam na chwilę pod kopcem, obserwując ludzi. Wszyscy fotografowali się na tle figury. Na parkingu stał autokar wycieczkowy. 
Czy w taki oto sposób rodzi się nowe miejsce kultu czy tylko kolejna atrakcja turystyczna? 
Z jakiego powodu ludzie tu przyjeżdżają? Z ciekawości, czy modlić się?
Moja ciekawość została zaspokojona. Nie spodziewałam się tylko, że figura wywrze na mnie tak duże wrażenie, że będzie chciało mi się o tym napisać. Wszak religia i polityka to śliskie tematy...
I pozostało coś jeszcze - wielki szacunek i podziw dla człowiek, który postawił pomnik właśnie w tym miejscu. 
Na tle aktualnych wydarzeń, Chrystus zwrócony twarzą na Zachód Europy nabiera symbolicznego znaczenia.



Pozdrawiam!


6 komentarzy:

  1. Nawet nie wiedziałam, ze takie ładne zdjęcia można tam zrobić:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje:-) To zasługa głównie ciekawej pogody tego dnia.

      Usuń
  2. Zaskakuje mnie ta spora droga wiodąca w pobliżu. Nie tak to sobie wyobrażałem ;). Niemniej i tak muszę się kiedyś wybrać w tamte strony, chociażby po to by zobaczyć figurę... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No Licheń to jeszcze nie jest..;-) za nowe, za świeże a "autostrada" pachnie jeszcze farbą do malowania asfaltu;-)

    OdpowiedzUsuń