3 maja 2016

Nasza wrocławska majówka


"Mamo kiedy będzie weekend?" Pytanie pojawia się regularnie w środy a czasem nawet we wtorkowe popołudnia. Dziecko też człowiek, weekendu potrzebuje.
W piątkowe popołudnie "Czy jutro jest już ten długi weekend?"
"Tak, to już jutro"
"W końcu... i w końcu TA (tu wymowne spojrzenie w moją stroną) zegarynka nie będzie mnie budzić 7.30.. 8.40...Przecież ja się nie znam na zegarku i nie wiem, o co ci chodzi".
...
Sobota
Majówka majówką a pies sam się nie wyprowadzi. O 6.15 wzrokiem ściąga mnie z łóżka. Potem zawsze daje mi jeszcze 15 minut na ubranie się i szybki makijaż (bez tuszu na rzęsach nie wychodzę z domu). Dziś go zaskoczę - naciągam dresy na piżamę i z kapturem na głowie wychodzę. 
Bez makijażu! Przecież jest majówka, ludzie powyjeżdżali a ci co zostali, o tej porze jeszcze śpią. Nikogo nie wystraszę... Rzeczywiście, na zewnątrz ani żywego człowieka i auta też. Widok dosyć niespotykany o tej porze. Trochę chłodnawo ale bardzo słonecznie. 
"A niech tam, chodź pies, zrobię ci majówkę" idziemy na dłuższy spacer. Wracamy po około godzinie. Amelia stoi w przedpokoju w pełnej gotowości. 
"Gdzie ty chodzisz?! Ja się zaraz do szkoły spóźnię!"
"A śniadanie zjadłaś, do szkoły kanapkę zrobiłaś?"
"Tak, ale nie wiem jaki dzisiaj dzień, mam brać wf czy religie?".
Ło matko...7.30 weekend... normalnie korpoludek rośnie!
...

Wbrew przepowiedniom, pogoda jest bardzo ładna. Zabieramy kurtki tylko po to, aby po drodze je zdjąć. 
Plan na dziś - Cmentarz na Karkonoskiej i Park Południowy.
Tramwajem dojeżdżamy pod Radio i Telewizję. 
Przed wejściem głównym rozgłośni Radio Wrocław, Amelia dostrzega krasnala Radiowca - "lokalnego dziennikarza i miłośnika niszowej muzyki. Wierzy w młode zespoły, które trenują w garażach i marzą o pierwszych miejscach na radiowych listach przebojów."
Kilkanaście metrów wcześniej przed wejściem do wrocławskiego oddziału Telewizji Wrocław, usadowił się skrzat Telesfor, lokalny reporter. 
Mamy zamiar zahaczyć o niego w drodze powrotnej.
Tymczasem idziemy w kierunku Cmentarza. Od przystanku tramwajowego przy Radio i Telewizji to kilkanaście minut spacerem. 
Trafiłam tu kiedyś przypadkiem (czytaj: zabłądziłam). Zaintrygowały mnie czołgi stojące na wysokich cokołach. Potem dowiedziałam się, że to cmentarz oficerów radzieckich, którzy polegli podczas oblężenia i walk o Festung Breslau w 1945r. Trzeba zobaczyć. Amelii powiedziałam, że będą prawdziwe czołgi.



Cmentarz ma kształt trójkąta i powierzchnię około 5 hektarów. Na cokołach trzech bram wejściowych ustawiono autentyczne czołgi i armaty używane w 1945 r. w walkach o Wrocław.

 










W centralnej części znajduje się okazała glorietta z granitową urną pośrodku.



Monument został poświęcony pamięci płk Iwana Połbina, lotnika, bohatera narodowego ZSRR, strąconego nad Wrocławiem, którego ciała nigdy nie odnaleziono. Na cmentarzu znajdują się nagrobki około 800 oficerów radzieckich. Zwykłych żołnierzy pochowano w innym miejscu na Skowroniej Górze, która znajduje się też w południowej części miasta.



W wielkim skrócie wydarzenia tamtych dni:
13 lutego 1945r. wojska 1 frontu Ukraińskiego dowodzone przez marszałka Koniewa okrążają miasto od strony południowo-zachodniej. 
22 luty 1945 rozpoczyna się szturm Wrocławia.
29 marca przybycie 2 Armii Wojska Polskiego w rejon miasta.
1 kwietnia 1945 drugi szturm od strony zachodniej.
W nocy 1 na 2 kwietnia 1945r. 750 radzieckich samolotów rozpoczyna masowe bombardowanie miasta.
12 kwietnia 1945r. Hitler wydaje rozkaz obrony Wrocławia do ostatniego człowieka.
30 kwietnia 1945r. Hitler popełnia samobójstwo.
6 maja 1945r. godz 18.00 podpisanie kapitulacji Festung Breslau.
7 maja 1945r. godz. 2.00 podpisanie aktu kapitulacji Niemiec, który obowiązywał o 8 maja 1945r.

Polecam kryminał Marka Krajewskiego "Festung Breslau", którego akcja genialnie oddaje atmosferę w czasie oblężenia miasta.


Jak zwykle w takich miejscach, Amelia poprosiła aby opowiedzieć o wojnie. Do wersji uproszczonej, którą już zna, dodaję sukcesywnie kolejne elementy. Nasze rozmowy osiągają coraz wyższy poziom a dociekliwe pytania mojej córki, coraz częściej wywołują u mnie efekt zamurowania. 
"Czy Bóg istniał, kiedy była wojna?" "Dlaczego nikt nie powiedział Hitlerowi, że źle robi?" 
Prowadząc ożywioną dyskusję dotarłyśmy do Parku Południowego, zapominając kompletnie o zahaczeniu o krasnala przy budynku TVP. Następnym razem.



W Parku Południowym byłyśmy tylko raz jesienią ubiegłego roku, co zaowocowało blogowym wpisem. W wiosennych kolorach park wygląda jeszcze piękniej niż w jesiennych barwach. 



Pogoda sprzyjała spacerom i piknikom. W parku było sporo ludzi ale udało nam się znaleźć wolną ławeczkę po drugiej stronie stawu, w dość cichym miejscu, gdzie mogłyśmy rozłożyć nasz mini piknik. Amelia wypatrzyła "u sąsiadów" miniaturowego grilla wielkości połowy laptopa i wymusiła na mnie, że zdobędę taki na następny piknik. 
Oprócz aparatu, który waży ze 3 kg, kawy w termosie 0,25, wody w butelce 0,5, kanapek, ciasta, jabłek, serwetek zwykłych i nawilżanych, i innych drobiazgów niezbędnych w damskiej torebce - nie torebce - torbie, będę jeszcze grilla nosić z jakimś węglem, podpałką i kiełbaski???
Osiołka przygarnę pilnie!


Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Super, ze pogoda Wam dopisala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda była piękna przez całe 4 dni przynajmniej we Wrocławiu. Leje dopiero dziś:-)

      Usuń
  2. O krasnalach, pojawiających się w różnych miejscach pisać, poniekąd przy innych okazjach - podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest zamiar, zobaczymy jak to wyjdzie:-)

      Usuń
  3. Cmentarz stały punkt, jaki mijam przyjeżdżając do Wrocławia. No ale w parku południowym nie bywałam. A grilla trzeba zaliczyć koniecznie, bez względu na ciężary. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń