27 czerwca 2016

Wrocławski poradnik wakacyjny - spanie i jedzenie

W poprzednim poradniku była mowa o tym, czym dojechać do Wrocławia i jak się po nim poruszać. 
A dziś kilka wskazówek jak szukać noclegu i gdzie jeść, żeby nie zbankrutować. 


Hotel Monopol

Jak szukać noclegu
Wybór noclegu często stanowi największy problem podczas planowania wyjazdu. Kiedy nie znamy zupełnie miasta, informacja typu "1,8 km do Galerii Sky Tower" niewiele nam mówi. W wycieczkowym budżecie z pewnością mamy też przeznaczoną określoną kwotę na noclegi. Dopasowanie lokalizacji do ceny za dobę jest więc dobrym rozwiązaniem. Jeśli przyjeżdżacie na kilka dni, Wasz nocleg może znajdować się w tzw. "okolicach centrum". Takie miejsca są godne uwagi jeśli są dobrze skomunikowane z centrum. Będziecie tam wracać tylko na noc, wyczerpani całodziennym zwiedzaniem, więc cicha okolica będzie w sam raz. Zawsze sprawdzajcie też jakie opinie ma dany obiekt.
http://babelhostel.com.pl/wp-content/gallery/galeria/2_pl.jpg
Nie bójcie się hosteli ze wspólną łazienką.
Weźcie klapki pod prysznic i nie przejmujcie się brakiem szlafroczka szczelnie okrywającego ciało. Szczególnie wrażliwi na punkcie czystości i higieny mogą kupić środek do mycia łazienek i wyszorować łazienkę przed kąpielą. Większość hosteli ma również wspólną kuchnię lub aneks kuchenny wyposażony w czajnik, mikrofale, toster, naczynia. Zakupy śniadaniowe zrobicie bez problemu w Żabce czy innym Fresh'u.
Najkorzystniej pod względem ceny i lokalizacji wyglądają hostele oferujące miejsca w pokojach wieloosobowych. Bierzecie więc rodzinę lub przyjaciół w liczbie sztuk od 6 do 10 i pokój w Hostelu Babel we Wrocławiu, w bardzo dobrej lokalizacji,  macie w cenie około 50 zł za osobę. Z własnego doświadczenia wiem, że takie rozwiązanie jest też atrakcyjniejsze dla mniejszych i większych dzieci  od noclegu w standardowym hotelu. 
Maluchy będą zachwycone piętrowymi łóżkami z własną lampką i zasłonką. Trochę starsze dzieci poczują się prawie dorosłe oglądając telewizję we wspólnym salonie w międzynarodowym towarzystwie. 
Wiem... Wy jednak wolelibyście ten pokój w nudnym hotelu, ze śniadaniem do łóżka...
Osoby, które chcą być w zawsze w centrum wydarzeń, mogą szukać noclegu w Rynku i jego najbliższych okolicach. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że Rynek we Wrocławiu żyje całą dobę. Życie nocne kończy się bladym świtem. Potem szybkie sprzątanie i o godzinie 10 rano Rynek wita już turystów preferujących dzienny tryb życia. Są wakacje, urlopy, wyśpicie się w domu.



Gdzie jeść
Ustaliliśmy, że śniadania robicie sami w hostelowej kuchni. Na drugie śniadanie kawa i lody na mieście. 


Kawa.
Niezłą kawę w przeróżnych wariacjach znajdziecie w sieciówkach, np. Costa Coffee na Świdnickiej czy w Starbucksie. 
Pączki.
Jeśli lubicie pączki, trzeba spróbować tych ze "Starej pączkarni" na Świdnickiej. Znak rozpoznawczy - kolejka. 
Lody. 
We Wrocławiu jak grzyby po deszczu otwierają się lodziarnie oferujące lody naturalne, ręcznie robione. Jeśli zobaczycie gdzieś napis "lody naturalne" lub "polish lody" koniecznie spróbujcie. Jednym z takim miejsc jest lodziarnia na Placu Bema. Znak rozpoznawczy - kilku-kilkunastometrowa kolejka. W godzinach przed południowych w środku tygodnia raczej bez kolejki.
Albo "Kulka" na ul. św. Antoniego tuż za rogiem Krupniczej. Porcje nakładane są łopatką. Cena za porcję to 4 zł.


 

Po całodziennej wędrówce po mieście, obiad musi być treściwy i najlepiej nierujnujący portfela. 
I tu mam kilka konkretnych propozycji.

Bar "Miś" ul. Kuźnicza 48 (Rynek) to kultowe miejsce we Wrocławiu. Ostatnia deska ratunku każdego studenta oczekującego na przelew od Mamy. Bar oferuje szeroki wybór domowych potraw od zup po 2 zł, przez pierogi po 7 zł i inne potrawy mączne aż do schabowego. Za 2-daniowy obiad zapłacicie 10-15 zł za osobę. Porcję są słuszne. Wszystkożerna Amelia najczęściej daje radę tylko ruskim albo schabowemu z ziemniakami.


Bar "Jak u mamy" ul. Łokietka 6/1a i św. Wincentego 11/13 (Nadodrze). Możecie tam zajrzeć zwiedzając wyspy odrzańskie. Z Wyspy Słodowej to przysłowiowy rzut kamieniem. Za zestaw obiadowy typu filet, ziemniaki, surówka zapłacicie około 10 zł. Menu tutaj. Lokal przy ul. św. Wincentego jest większy i ma ciekawszy wystój. Są tam też 6 osobowe stoły.


"U Gruzina" ul. Curie-Skłodowskiej 3 (rejon Placu Grunwaldzkiego). Na obiad po gruzińsku można wpaść wracając z Zoo. Wysiadacie na Placu Grunwaldzkim. Bar jest tuż przy Galerii. Za 20 zł dostaniecie naprawdę mega porcję. 


Bar "Witek" ul. Wita Stwosza 40 (Rynek obok kościoła św. Marii Magdaleny) to typowy fast-food z ogromnymi, tradycyjnymi tostami i zapiekankami od 6 do 10 zł. Otwarty od 9.30 do 19 a w soboty od 10 do 17.30. 

Bary wymienione wyżej pracują od 10 do 18 a w soboty do 14.

A w niedzielę, kiedy bary są nieczynne, możecie zasiąść w prawdziwej restauracji na Rynku, jak niemieccy turyści codziennie czynią:-)

Aha. Koniecznie musicie pójść do Piwnicy Świdnickiej, najstarszej restauracji w Europie, działającej od ponad 700 lat. Zaszalejcie i zamówcie chociaż deser. 
Bo kto nie był w Piwnicy Świdnickiej, ten nie był we Wrocławiu.

Dużo więcej informacji gdzie dobrze (i tanio) zjeść we Wrocławiu wraz z recenzjami lokali gastronomicznych znajdziecie na Wrocławskich Podróżach Kulinarnych - obiektywnie i bez show w stylu Pani Gessler. Polecam.



Pozdrawiamy
Marzena i Amelia

4 komentarze:

  1. I tu znowu ciekawe informacje, szczególnie dla mnie przydatne co do lokalizacji miejsc gdzie można taniej zjeść. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja w takim razie nigdy nie byłam we Wrocławiu :). Za każdym razem jak jestem, NIGDY nie udało mi się wejść do "Piwnicy Świdnickiej" z braku miejsc. No nie było gdzie usiąść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś zaraz po otwarciu?:-)

      Usuń
    2. Nie wpadłam na taki pomysł :)))

      Usuń