11 października 2016

Laboratorium Frankensteina i Izba Pamiątek w Ząbkowicach

Makabryczna historia o Frankensteinie z Ząbkowic Śląskich osiągnęła sporą "oglądalność" jak mówi Amelia. 
Bardzo dziękuję za tak liczne odwiedziny i komentarze. 

Dziś dalsza część opowieści. 
Odwiedzimy laboratorium doktora Frankensteina, znajdujące się w Izbie Pamiątek Regionalnych przy ul. Krzywej 1 w Ząbkowicach. 
Trasa nazywa się "Śladami Frankensteina", zwiedzanie odbywa się w małych grupach z przewodnikiem.
 

Zaczynamy od Sali grabarzy, ukazującej proces tych nieszczęśników. 
Siadamy w ławach, jak na sali sądowej a przewodnik rozpoczyna od wyjaśnienia nazwy miasteczka po czym skupia się na wydarzeniach 1606 roku, czyli epidemii dżumy, o wywołanie której zostali oskarżeni grabarze. Następnie włącza kilkunastominutowy film nakręcony przez National Geographic Channel z cyklu "Krwawe opowieści z Europy" - tutaj fragment. Z zapartym tchem a chwilami z zamkniętymi oczami, oglądamy historię, którą opisałam w poprzednim wpisie

Następnie przechodzimy do kolejnego pokoju - gabinetu Mary Shelley, autorki powieści o Frankensteinie. Przewodnik wyjaśnia jaki związek może mieć powieściowy potwór z miasteczkiem, pokazuje różne wydania powieści oraz plakaty filmowe kolejnych ekranizacji. 
W końcu z dreszczykiem emocji idziemy do laboratorium. W półmroku, wąskim korytarzem o niskim stropie, krętymi schodkami schodzimy w dół, do piwnicy. Sznur małych, fosforyzujących światełek przyczepionych do ściany, bardziej oślepia niż rozprasza mrok. Odpowiednie efekty muzyczne - skrzypiące drzwi, jakieś kroki, niewyraźne głosy potęgują emocje. Z uczepioną mojej talii Amelią, mam wrażenie, że wchodzę w sam środek horroru... 
 
Laboratorium składa się z kilku salek, m.in. możemy zobaczyć rozkopany grób, z którego doktor Frankenstein pozyskiwał "surowiec" oraz jego gabinet pełen słoiczków, próbówek, słoi. Całość została świetnie wystylizowana i znakomicie oddaje klimat tej historii jak i epoki. Właśnie tak  musiały wyglądać laboratoria XVIII wiecznych szalonych naukowców.
Uff.. wychodzę z ulgą. 
Kościotrupy, nietoperze, pajęczyny, myszki w formalinie to nie moje klimaty. 
Muzeum jest niesamowite... ale kolejny raz nie chciałabym go zwiedzać. 
Amelii nie podobały się "straszące odgłosy i plastikowe szkielety". 
Reszta ok :-)

Laboratorium to jedyne takie muzeum Frankensteina w Europie. 
Na ząbkowickim Rynku znajdziecie Frankenstein eiscafe a w lokalnym sklepie piwo marki Frankenstein
Co roku w sierpniu odbywa się tu Weekend z Frankensteinem
Miłośnicy horrorów powinni być usatysfakcjonowani. A miastu trzeba pogratulować pomysłu na promocję.

Dla odprężenia można zwiedzić Izbę Pamiątek Regionalnych zajmującą 2 piętra kamienicy. Zgromadzono tu zbiory związane z historią miasta i życiem mieszkańców - przedmioty codziennego użytku, meble, starodruki, broń. 
  
    
  
Ehh... czasy PRL wszędzie były takie same, czy to w Stargardzie, czy we Wrocławiu czy w Ząbkowicach Śląskich. Nigdy bym nie przypuszczała, że szkolną ławkę, pomalowaną ciemnozieloną "olejnicą", w której spędziłam kilka lat w SP w Radowie Wielkim, będę oglądać w muzeum w Ząbkowicach :-)

Zapraszam na kolejny wpis. Znowu o Ząbkowicach:-)
Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Początek, to nie dla mnie....Druga część, znajoma mi z autopsji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wycieczka dla ludzi o stalowych nerwach :)

    OdpowiedzUsuń