28 grudnia 2016

Wieża książęca w Siedlęcinie

Bajek o księżniczkach czy to mieszkających, czy uwięzionych w wieży jest co najmniej kilka. Łączy je jedno - szczęśliwe zakończenie w osobie księcia, który odmienia życie dziewczyny. Jedynym zajęciem takiej księżniczki z wieży było więc zapuszczanie warkocza i wypatrywanie księcia, który w odpowiednim czasie się pojawiał. 
Która z nas, Drogie Panie, nie marzyła po cichu, aby zamienić się z taką... Nawet stan uwięzienia byłby znośny mając w perspektywie przybycie księcia. Tego właściwego oczywiście. Ileż to żmudnych poszukiwań, randek w ciemno i rycerzy co to bez zobowiązań, można by uniknąć!

23 grudnia 2016

Z wizytą u Samych swoich

Lubomierz to najmniejsze a zarazem jedno z najstarszych miast w województwie dolnośląskim, o ciekawym układzie ubanistycznym i położeniu charakteryzującym się dużą różnicą wysokości względnej - różnica pomiędzy najniższym a najwyższym punktem w miasteczku wynosi prawie 400 metrów.
Lubomierz jest znany głównie jako miejsce, gdzie powstawały sceny do kultowej komedii "Sami swoi".
Film opowiada o losach osadników przesiedlonych po II wojnie z Kresów Wschodnich na Ziemie Odzyskane.
Fabuła nie do końca jest fikcją. 
Pierwowzorem Pawlaka był Jan Mularczyk, stryj scenarzysty filmu Andrzeja Mularczyka. 

15 grudnia 2016

Zmiany, zmiany...

Koniec roku to refleksje i podsumowanie mijającego roku a mówiąc językiem mojej dawnej branży: rachunek zysków i strat oraz bilans. 
Mój osobisty rachunek zrobiłam już jakiś miesiąc temu i powiem Wam, że bladziutko to wypadło. Na pewne sprawy nie mam wpływu, innych nie mogę już naprawić a jeszcze inne muszą biec własnym rytmem. 
Istnienie bloga też zawisło na włosku... Pojawiły się wątpliwości "egzystencjonalne" - być czy nie być i po co być. Obecna formuła bloga trochę mnie ogranicza i nie do końca zadowala. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że lepiej skasować, niż wprowadzać pracochłonne zmiany. 
Zdrowy rozsądek jednak zwyciężył. Tak więc czas na zmiany. Czy na lepsze - to Wy osądzicie.

5 grudnia 2016

Zapora w Pilchowicach

Pilchowice – (niem. Mauer) wieś w województwie dolnośląskim, w powiecie lwóweckim, w gminie Wleń, na pograniczu Pogórza Izerskiego i Gór Kaczawskich w Sudetach, w odległości około 20 km na północ od Jeleniej Góry. Zlatynizowana nazwa miejscowości, wymieniana w dokumencie z 1217r. - Pilhovit - prawdopodobnie wywodzi się od staropolskiej nazwy - pilchy - małego gryzonia z rodziny popielicowatych zwanego obecnie orzesznicą. 
W Pilchowicach nie będziemy szukać popielic. 
Wybierzemy się na ogromną zaporę wodną na rzece Bóbr.

2 grudnia 2016

Dolnośląskie Towarzystwo Miłośników Zabytków - zlot we Wleniu

Ubiegły weekend spędziłam na zwiedzaniu okolic Jeleniej Góry razem z grupą fantastycznych ludzi zrzeszonych w Dolnośląskim Towarzystwie Miłośników Zabytków. 
Amelia bardzo długo nie mogła zdecydować, czy wybrać się na zlot Towarzystwa i szukać ducha we wleńskim pałacu, czy pójść na urodziny koleżanki, które przypadały w tym samym czasie. Ostatecznie zwyciężyła impreza w gronie rówieśników. Tak więc na spotkanie pojechałam sama.
Towarzystwo skupia ludzi z różnych zakątków Polski (m.in. z Bytomia, Gliwic, Myślenic, Piły, Bydgoszczy, Torunia, Radomia), o różnych profesjach, w różnym wieku. Trzon grupy stanowią oczywiście Dolnoślązacy. Wszystkich łączy jedno - pasja do zwiedzania, do zabytków, do historii, do Dolnego Śląska. 
Na internetowym forum wymieniamy się zdjęciami i informacjami o ciekawych miejscach, które odwiedziliśmy na Dolnym Śląsku ale także w innych rejonach Polski i świata.  
Dolny Śląsk to nie tylko Wrocław, zamek Książ i złoty pociąg. Jest tu mnóstwo niesamowicie ciekawych miejsc, których nie znajdziecie w żadnym przewodniku a nawet i na mapie. I właśnie takie mało znane obiekty grupa zwiedza podczas weekendowych zlotów.
Zakwaterowanie i bazę wypadową mieliśmy w Pałacu Książęcym we Wleniu. Właściciele, Bożena i Sławek Osieccy, członkowie Towarzystwa, już kolejny raz udostępnili pałac na spotkanie grupy za symboliczną opłatą. 
Pałac pochodzi w XVI wieku. Przez lata był luksusową rezydencją rodu Zedlitzów. Później miał wielu właścicieli i był kilkukrotnie przebudowywany. 
W Walentynki 1921r. doszło tu do morderstwa młodziutkiej dziedziczki Dorothei Rohrbeck. Sprawa była bardzo głośna zarówno w Niemczech jak i na całym świecie. 
W latach powojennych w pałacu mieściła się m.in. dyrekcja PGR, magazyny, warsztaty remontowo-budowlane a w latach 70. XX wieku utworzono ośrodek kolonijny, który funkcjonował przez niedługi czas.
Moja Mama, jako nastolatka, była tu na kolonii. Nie podobało jej się. Dziadek musiał po nią przyjechać z Pomorza, bo wychuchana jedynaczka chciała do domu:-)
W kolejnych latach stan techniczny pałacu systematycznie się pogarszał aż zdecydowano o jego rozbiórce. Pod koniec lat 80. prywatny inwestor postanawia odbudować pałac i przeznaczyć go na ośrodek wypoczynkowy. Ogrom prac był tak wielki, że budynek został w zasadzie tylko zabezpieczony przed dalszym niszczeniem.