29 maja 2017

Zlot w Jedlince


Pałac w Jedlince był miejscem kolejnego zlotu Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Zabytków, które odbyło się w przedostatni weekend maja. 
Pałac położony jest w Jedlinie-Zdroju, niedaleko Wałbrzycha, u stóp północno-wschodniej części Gór Wałbrzyskich. Prywatny właściciel systematycznie przywraca mu dawną świetność. Szanowne Towarzystwo zakwaterowało się na przestronnym pałacowym strychu, którego szczerze zazdrościli nam goście sąsiadującego z pałacem hostelu. W końcu nie co dzień można spać na łóżkach polowych, w 300 letnim pałacu pełnym tajemnic i duchów burzliwej przeszłości. O historii pałacu czytajcie tutajA o naszej wizycie w pałacu tutaj.


   
 
  
 
 


Kompleks Riese

Motywem przewodnim spotkania był Kompleks Riese.
Riese to jedna z największych tajemnic II wojny światowej. To projekt górniczo-budowlany prowadzony przez Niemców w latach 1943-45 w Górach Sowich, w zamku i pod zamkiem Książ. Projekt nieukończony, zakrojony na ogromną skalą, który pochłonął miliony marek i tysiące istnień ludzkich, którego przeznaczenie do dziś nie zostało jednoznacznie zinterpretowane.


 
 
 
Gdyby mury jedlineckiego pałacu umiały mówić, z pewnością dowiedzielibyśmy, się po co Niemcy budowali Riese. 
W latach 1944-1945 w pałacu znajdowało się biuro projektowe nazistowskiej organizacji Todt. Podstawowym zadaniem tej instytucji była budowa obiektów wojskowych  - m.in. umocnienia na linii Zygfryda, ośrodek rakiet V1 i V2 w Peenemünde czy kwatery Hitlera. Po 1943r. podczas wycofywania się Niemców ze Związku Radzieckiego, zadaniem Todt było niszczenie infrastruktury i obiektów przemysłowych stosując taktykę spalonej ziemi. W czasie wojny organizacja wykorzystywała do pracy przymusowej robotników i inżynierów z krajów okupowanych. Na terenie Dolnego Śląska tanią siłę roboczą stanowili więźniowie obozu Gross Rosen rozlokowani w prawie 100 filiach. Jednymi z najliczniejszych były filie w Górach Sowich. 
O tych miejscach i wydarzeniach opowiada w swojej powieści Riese. Tam gdzie śmieć ma sowie oczy wrocławska pisarka Jolanta Maria Kaleta. Powieść, oparta w 90% na faktach historycznych, jest świetnym wstępem do odwiedzenia Gór Sowich i dotychczas odkrytych sztolni projektu Riese. Czyta się błyskawicznie i na bezdechu :-)


  
 

Część podziemnych korytarzy i sztolni można zwiedzać. Mimo, że są to miejsca przygotowane pod ruch turystyczny a kolejne wycieczki i przewodnicy mijają się na zakrętach, wrażenia z takiego zwiedzania są trudne do opisania. 
Co takiego ważnego naziści chcieli tu wybudować/ukryć/wytworzyć, że rękami więźniów i robotników przymusowych zmuszonych do morderczej pracy, w tak krótkim czasie wykonali tak ogromną robotę? A potem zadali sobie tyle trudu by tak precyzyjnie zamaskować ślady swojej działalności, że do dziś możemy tylko snuć domysły do czego miał służyć Riese.  
Grupa zwiedziła kompleks wykuty w górze Włodarz oraz sztolnie w Walimiu.  


Zamek Grodno


 
   
  

W planie tej prawie 3 dniowej imprezy nie mogło zabraknąć oczywiście jakiegoś zamku. Zwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu zamek Grodno w Zagórzu Śląskim a dodatkową atrakcją był obywający się tam jarmark rycerski.


Zapora w Lubachowie


 
 
  

Tuż obok w Lubachowie na rzece Bystrzycy znajduje się zapora wodna z 1917r. Powstałe w wyniku jej wybudowania jezioro jest dobrze widoczne z wieży zamku Grodno. W grupie mamy specjalistę od tam, stacjonującego na co dzień na tamie we Włocławku i wielu miłośników tych obiektów, zapora nie mogła być pominięta. A sesja zdjęciowa "na tamie" okazała się najciekawsza ze wszystkich zlotowych sesji:-)

Relaks i integracja

 

Nie samym zwiedzaniem człowiek żyje.. Rozmowy branżowe przy ognisku trwały prawie do białego rana..


 
 
Za sprawą kilku utalentowanych "towarzyszy", wojenne duchy przeszłości ożyły i zawładnęły pałacem. 
Pojawiła się nawet Biała Dama! 


 
 
Najmłodsi członkowie towarzystwa spisali się na medal. Aktywnie uczestniczyli w zwiedzaniu oraz pilnie dbali, aby konie z przypałacowej łąki nie były głodne.


Było to kolejne, bardzo udane spotkanie, pełne wrażeń, dobrych emocji i humoru. Bo z ludźmi, których łączy przyjaźń i wspólna pasja, nie może być inaczej.

Do następnego!

6 komentarzy:

  1. pięknie zrobiona relacja brawo TY !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super relacja Marzenko. Szkoda, że nie udało nam się dojechać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne miejsca i nie lada atrakcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie może być inaczej! Dolny Śląsk to przecież najładniejszy region w Polsce ;-)

      Usuń